Wyobraźmy sobie syrenę o trzeciej w nocy. Telefon pokazuje alert, a w nim link do rządowej mapy Gdzie się ukryć. Mapę prowadzi Państwowa Straż Pożarna i na Krakowie aż roi się na niej od punktów. Najbliższy jest kilkaset metrów od domu, przy ulicy, którą znamy. Klikamy i czytamy: „Miejsce ochronne. Dostępność: na żądanie”.
Co to znaczy, nie wyjaśnia ani mapa, ani nikt w mieście. Nie wiadomo, czy pod tym adresem jest schron ze śluzą i filtrami, czy piwnica z rowerami. Nie wiadomo, ilu ludzi się tam zmieści, kto ma klucz i czy o trzeciej w nocy ktoś otworzy drzwi. Sprawdziliśmy, co o krakowskich schronach wiadomo naprawdę. Wiadomo zaskakująco mało, a najmniej wie o tym sam urząd.
3013 adresów i żadnej liczby miejsc
Pobraliśmy pełny rejestr punktów schronienia, z którego korzysta rządowa mapa, w wersji z 14 października 2026 roku. W całej Polsce jest w nim 86 847 punktów, w Krakowie 3013. To dużo: na każde 10 tysięcy mieszkańców przypada 37 punktów, najwięcej wśród największych polskich miast.
Tyle że rejestr podaje tylko adres i dostępność. Nie ma w nim rodzaju obiektu ani pojemności. Każdy punkt opisany jest tak samo: „Miejsce ochronne, obiekt ochrony ludności”. Z 3013 krakowskich adresów 1131 ma być dostępnych całą dobę. 140 otwiera się w określonych godzinach, a 1742, czyli 58 procent, „na żądanie”. Rejestr nie mówi, czyje to żądanie i do kogo trzeba je zgłosić.
Porównanie z innymi miastami trzeba czytać ostrożnie, bo pokazuje raczej staranność urzędników niż stan betonu. Warszawa, prawie dwa miliony mieszkańców, ma w rejestrze 300 punktów, Wrocław 1490, Łódź 1527, Poznań 1417. Kraków wpisał najwięcej. Nie znaczy to, że krakowianie są najlepiej chronieni. Znaczy tylko, że mają najdłuższą listę adresów.
Dziewięć schronów dla 1388 osób
Ile z tych miejsc naprawdę chroni ludzi? Jedyne pełne dane pochodzą z inwentaryzacji, którą straż przeprowadziła na przełomie 2022 i 2023 roku, zaraz po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Kraków podaje je do dziś. Według nich w mieście jest 9 schronów dla 1388 osób i 355 ukryć dla 40 750 osób. Schron to budowla zamknięta i szczelna, z filtrami powietrza. Ukrycie jest prostsze, nieszczelne i chroni tylko z niektórych stron. Razem daje to około 42 tysięcy miejsc. To mniej więcej co dwudziesty krakowianin.
Do tego doliczono 6034 miejsca doraźnego schronienia, czyli głównie piwnice i garaże podziemne. Według straży mają pomieścić około 2,5 miliona osób, trzy razy więcej, niż Kraków ma mieszkańców. Stąd biorą się uspokajające nagłówki, że „schronienie znajdzie każdy”. Kłopot w tym, że miejsce doraźnego schronienia z definicji chroni przed wichurą, połamanymi drzewami i spadającymi elementami budynków. O rakietach i dronach definicja milczy. Najwyższa Izba Kontroli nazwała dane z tej inwentaryzacji nierzetelnymi. Ostrzegła, że mogą dawać fałszywe poczucie bezpieczeństwa.
Prawdziwe schrony Krakowa to w większości relikty zimnej wojny. Stoją pod blokami na osiedlu Słonecznym, na Cementowej i Za Górą, w budynkach dawnego kombinatu. Najlepiej zachowany, schron A-1132 pod budynkiem S Centrum Administracyjnego huty, jest dziś trasą turystyczną. To jego stanowisko kierowania widać na zdjęciu.
„Schronów budować nie będziemy”
Za ochronę ludności w mieście odpowiada Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego. Jesienią ubiegłego roku jego kierownictwo mówiło o tym zaskakująco otwarcie. Dyrektor Bogdan Klimek w rozmowie z „Gazetą Krakowską” zapytał retorycznie, gdzie miałyby stanąć nowe schrony, czy na alejach, i czy miasto ma je kopać pięć lat. Uciął krótko: schronów budować nie będziemy. Jego zastępca Mariusz Kaczmarek przyznał, że w budowlach ochronnych miejsce znajdzie około 210 tysięcy z 850 tysięcy krakowian. Reszta, jak powiedział, musi sobie poradzić w piwnicy albo w tunelu tramwajowym.
Rozumiemy argument o kosztach. Jeden schron to według urzędników nawet kilkadziesiąt milionów złotych i działka, której w centrum nie ma. Nie przyjmujemy jednak tonu, w jakim bezpieczeństwo ośmiuset tysięcy ludzi zamyka się jednym zdaniem. Inne miasta szukają rozwiązań pośrednich: adaptują garaże podziemne, piwnice szkół, stacje i przejścia. Kraków ma tunel pod dworcem, setki piwnic w blokach z lat pięćdziesiątych i plan metra. Wiceprezydent Stanisław Mazur zapewniał w marcu 2025 roku, że wykonawca metra będzie musiał spełnić wymagania dla budowli ochronnych, „jeśli technicznie możliwe” także dla schronów. Metra jeszcze nie ma, a ludzie mieszkają tu dziś.
35 milionów złotych i ani jednego ukrycia
W latach 2025–2026 państwo po raz pierwszy od dekad dało samorządom duże pieniądze na ochronę ludności. Do Małopolski trafiło około 415 milionów złotych, z czego 373 miliony dla gmin. Kraków do końca 2025 roku dostał ponad 35 milionów. Według miejskiego komunikatu kupił za nie osiem ciężkich samochodów, w tym wywrotki, pięć cystern i pięć pomp dużej wydajności. Doszło do tego 245 radiotelefonów, system monitoringu i sprzęt medyczny dla Szpitala Żeromskiego.
To potrzebne rzeczy, zwłaszcza po powodzi z 2024 roku. Ale w tym samym komunikacie nie ma ani słowa o schronach, ukryciach ani o dostosowaniu choćby jednej piwnicy. Program wprost pozwalał wydawać pieniądze na budowle ochronne, łącznie z projektami. Prezydent Aleksander Miszalski zapowiadał, że po pieniądze na schrony miasto sięgnie „w kolejnych etapach”, przy metrze.
Kontrola, której wyników nikt nie widział
Od 1 stycznia 2025 roku obowiązuje ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej. Wiosną 2025 roku w całym kraju ruszyła ponowna inwentaryzacja, tym razem według konkretnych norm technicznych. W Krakowie urząd wytypował około 1,1 tysiąca adresów, które miały obejrzeć komisje nadzoru budowlanego i straży pożarnej. Właściciele budynków, które kiedyś były schronami, dostali obowiązek zgłoszenia ich prezydentowi miasta. Według doniesień z 2025 roku zgłosiło się pięciu.
W skali kraju straż do grudnia 2025 roku wykonała około 4,5 tysiąca kontroli. Uznała, że 1344 obiekty mogą pełnić funkcję ochronną. Ile z nich jest w Krakowie, ile z 1,1 tysiąca sprawdzonych adresów przeszło kontrolę i na ilu ludzi, tego nie znaleźliśmy w żadnym publicznym dokumencie. Od półtora roku miasto tej liczby nie podało.
Nowe bloki tak, stare miasto nie
Jest jedna dobra wiadomość. Od 1 stycznia 2026 roku nowe bloki mieszkalne i budynki publiczne muszą mieć w kondygnacji podziemnej miejsce doraźnego schronienia. Nowelizacja, która weszła w życie 29 maja, liczy je od powierzchni budynku: jedno miejsce na każde 20 metrów kwadratowych w blokach i na każde 15 w budynkach publicznych. Za kilkanaście lat każde nowe osiedle będzie miało gdzie się ukryć.
Problem w tym, że przepisy nie dotyczą niczego, co już stoi. Nie obejmują kamienic Kazimierza, bloków Prądnika ani szkół z lat siedemdziesiątych. Tam mieszka dziś większość krakowian i tam bez decyzji miasta nic się nie zmieni.
Pytanie do nowego prezydenta
21 października urząd obejmuje Łukasz Gibała. W programie, który przedstawił w kampanii, nie znaleźliśmy ani słowa o schronach i obronie cywilnej. Rozumiemy, że kampanię wygrywa się na biletach i parkach. Prezydent odpowiada jednak także za zarządzanie kryzysowe i za to, czy w razie alarmu ktoś otworzy drzwi przy ulicy Mogilskiej. To on zdecyduje, czy na pytanie „ilu krakowian ma się gdzie schować” urząd zacznie wreszcie odpowiadać liczbą.
Na początek prosimy o cztery rzeczy, wszystkie do zrobienia bez kopania pod alejami:
- Opublikować wyniki ponownej inwentaryzacji: ile budynków sprawdzono, ile uznano za schrony i ukrycia i dla ilu osób.
- Podać pojemność przy każdym punkcie z rządowej mapy i wyjaśnić, kto odpowiada za otwarcie punktów „na żądanie”.
- Wydać część pieniędzy z kolejnej edycji programu ochrony ludności na dostosowanie piwnic szkół i budynków miejskich.
- Oznaczyć i opisać miejsca schronienia w budynkach miejskich tak, żeby mieszkańcy wiedzieli o nich przed alarmem, a nie w jego trakcie.
Te same pytania zadamy wydziałowi bezpieczeństwa w trybie dostępu do informacji publicznej. Odpowiedź opublikujemy w całości na stronie Rozliczamy, a jeśli jej nie będzie, też to opiszemy.
Co możesz sprawdzić już dziś
- Znajdź najbliższy punkt na mapie gdziesieukryc.pl albo w aplikacji straży i sprawdź, czy jest oznaczony „całodobowo”, czy „na żądanie”.
- Zapytaj administratora budynku albo spółdzielnię, czy piwnica w Twoim bloku jest w rejestrze i kto ma do niej klucz.
- Daj nam znać, jeśli punkt z mapy okaże się zamkniętym sklepem, zalaną piwnicą albo adresem, pod którym nikt nic nie wie. Zbieramy takie przypadki w formularzu zgłoszeń, możesz pisać anonimowo.
W liczbach
- 3013 punktów schronienia w Krakowie w rządowym rejestrze, bez rodzaju i pojemności.
- 58 procent z nich jest dostępnych „na żądanie”, 38 procent całą dobę.
- 9 schronów dla 1388 osób i 355 ukryć dla 40 750 osób według inwentaryzacji z lat 2022–2023.
- Około 210 tysięcy krakowian znajdzie miejsce w budowlach ochronnych według zastępcy dyrektora miejskiego wydziału bezpieczeństwa.
- Ponad 35 milionów złotych z rządowego programu Kraków wydał na sprzęt, nie na schrony.
- 1,1 tysiąca adresów do ponownej kontroli od kwietnia 2025 roku. Wyniki nie zostały opublikowane.
Na zdjęciu: stanowisko kierowania w schronie A-1132 pod budynkiem S Centrum Administracyjnego dawnej Huty im. Sendzimira w Nowej Hucie (2026). Fot. Januszk57, Wikimedia Commons, licencja CC BY-SA 4.0.
Źródła: rejestr punktów schronienia KG PSP udostępniany przez gdziesieukryc.pl (wersja z 14.10.2026, analiza redakcji), dane inwentaryzacji PSP 2022–2023 podane przez UMK, wypowiedzi Bogdana Klimka i Mariusza Kaczmarka dla „Gazety Krakowskiej” (2.09.2025), odpowiedź wiceprezydenta Stanisława Mazura na interpelację (marzec 2025, za Radiem ESKA), komunikat UMK o wydatkach z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej, Małopolski Urząd Wojewódzki, raport NIK o budowlach ochronnych (2024), Demagog (18.04.2024), ustawa z 5 grudnia 2024 r. o ochronie ludności i obronie cywilnej z nowelizacją obowiązującą od 29.05.2026.




