W nocy z 14 na 15 października, kilka minut po północy, zrobiliśmy zwykły odczyt z systemu TOPSOR. W Szpitalu Rydygiera pacjent z lżejszym przypadkiem, oznaczony w triażu kolorem zielonym, czekał na lekarza 6 godzin i 24 minuty. W 5. Wojskowym Szpitalu Klinicznym 4 godziny 35 minut. W Szpitalu Uniwersyteckim 4 godziny 9 minut, u Żeromskiego 3 godziny 52 minuty. Cztery z sześciu krakowskich SOR-ów jednocześnie, w zwykłą noc w środku tygodnia. Przepisy dają na to dwie godziny.
Niecałe szesnaście godzin później przyszła odpowiedź z Narodowego Funduszu Zdrowia, który płaci za każdy z tych oddziałów. Zdanie, które zapamiętaliśmy, brzmi tak: „Jako NFZ nie mamy możliwości analizy szczegółowych danych zawartych w tym systemie”. Instytucja, która co miesiąc przelewa szpitalom pieniądze za ratownictwo, nie patrzy na jedyne dane, które pokazują, jak długo naprawdę czeka się na lekarza. My patrzymy co pół godziny, za darmo, prostym skryptem.
Jedenaście dni, 3075 odczytów
Od 5 października zapisujemy dane TOPSOR z sześciu krakowskich SOR-ów: 5. Wojskowego, Rydygiera, Żeromskiego, Uniwersyteckiego, Narutowicza i Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego. Liczymy jeden odczyt na dziesięć minut, a brak kolejki jako zero. Do wieczora 15 października zebraliśmy 3075 odczytów. Oto, co z nich wynika:
- W 52 procentach odczytów pacjent z kolorem zielonym czekał dłużej niż dwie godziny, czyli dłużej niż przewiduje rozporządzenie o SOR. W co piątym odczycie dłużej niż cztery godziny.
- W szpitalu wojskowym i u Rydygiera norma była przekroczona w 88 i 87 procentach odczytów. Mediana wynosiła tam około czterech godzin. Najdłużej, 6 godzin i 53 minuty, czekało się u Rydygiera w nocy z 5 na 6 października.
- U Żeromskiego, w szpitalu należącym do miasta, normę przekroczono w 68 procentach odczytów, a w Szpitalu Uniwersyteckim w 59 procentach.
- Dobrze działają dwa oddziały: Narutowicza, z przekroczeniem w 9 procentach odczytów, i Szpital Dziecięcy, w 3 procentach. Ten pierwszy jest zadłużony na około 120 milionów złotych. Mimo to pacjent czeka u niego krócej niż wszędzie poza oddziałem dla dzieci.
- W nocy jest najgorzej. O pierwszej mediana czasu oczekiwania w całym mieście wynosi 3 godziny 2 minuty, o dziewiątej rano 1 godzinę 19 minut. Między północą a szóstą rano mediana ani razu nie spada poniżej 2 godzin 24 minut.
To nie jest jedna zła noc. Każdego z jedenastu dni co najmniej jeden krakowski SOR przekroczył cztery i pół godziny oczekiwania.
„Liczba oddziałów jest wystarczająca”
Zapytaliśmy NFZ, czy sześć SOR-ów wystarcza dla Krakowa i gmin dookoła. Fundusz odpowiedział, że tak. Powołał się na ustawę o Państwowym Ratownictwie Medycznym, według której jeden oddział ma przypadać na nie więcej niż 200 tysięcy mieszkańców i być osiągalny dla karetki w 45 minut. Na papierze wszystko się zgadza. Nowego oddziału nie będzie.
Tyle że przepis o 200 tysiącach mieszkańców nie mówi nic o tym, ile czeka się w środku. Ten sam system prawny, na który powołuje się Fundusz, zakłada, że pacjent z kolorem zielonym zobaczy lekarza w ciągu dwóch godzin. W Krakowie w połowie przypadków nie zobaczy. Jeśli liczba oddziałów jest wystarczająca, to coś innego jest niewystarczające. Na pytanie, co to jest, nikt nam nie odpowiedział.
Każdy wskazuje kogoś innego
W ciągu dwóch tygodni zapytaliśmy na piśmie wszystkich, którzy mają w tej sprawie coś do powiedzenia. Oto, kto kogo wskazał:
- NFZ pisze, że za organizację pracy SOR i dostosowanie obsady do ruchu pacjentów „odpowiada ordynator oddziału w ścisłej współpracy z dyrekcją placówki”. Za plan ratownictwa odpowiada według Funduszu wojewoda. Dane TOPSOR należą do Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
- Urząd Miasta, właściciel Żeromskiego i Narutowicza, odpowiedział 13 października, dzień po terminie. Pytaliśmy go o dług Narutowicza i przyszłość szpitala. Odpisał, że łączenia z Żeromskim nie planuje, a rozważa poręczenie pożyczki i pokrycie straty. O nocnej obsadzie SOR-ów w swoich dwóch szpitalach miasto dotąd nic nie powiedziało. To pytanie zadamy nowemu prezydentowi.
- Szpitale, wojewoda i Zarząd Województwa, właściciel Szpitala Rydygiera, mają czas do 27 października na nasze wnioski o informację publiczną. Pytamy w nich wprost: ilu lekarzy jest na SOR-ze w dzień, a ilu w nocy, ile im płacicie i ile kosztuje oddział wobec tego, co płaci NFZ.
Widać więc, jak to działa. Płatnik nie analizuje kolejek, bo dane należą do kogoś innego. Za obsadę odpowiada ordynator, a szpital utrzymuje oddział z ryczałtu, którego wysokość ustala płatnik. Za liczbę oddziałów odpowiada wojewoda, który może wskazać przepis o 200 tysiącach mieszkańców. Właściciel szpitala liczy dług. Każde ogniwo ma rację w swoim paragrafie. Razem dają system, w którym pacjent o pierwszej w nocy czeka trzy godziny i nie ma komu się poskarżyć.
878 osób w osiem miesięcy
Zapytaliśmy też, ilu pacjentów krakowskich SOR-ów mogło trafić do lekarza rodzinnego albo do nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. NFZ odpisał, że takich danych nie ma. Podał jedną liczbę: od stycznia do sierpnia 2026 roku sześć krakowskich SOR-ów skierowało do nocnej i świątecznej opieki 878 pacjentów. To niecałe cztery osoby dziennie na całe miasto, mniej niż jedna na oddział.
A przecież to właśnie pacjenci z kolorem zielonym i niebieskim stoją w najdłuższej kolejce. Przepisy pozwalają lekarzowi skierować ich gdzie indziej, ale to zawsze decyzja lekarza po badaniu, a na badanie czeka się godzinami. Jedyna konkretna zapowiedź z odpowiedzi NFZ: od stycznia 2027 roku nocna i świąteczna opieka ma ruszyć w dwóch szpitalach uniwersyteckich. To dobra wiadomość, tyle że za dwa i pół miesiąca, a pacjenci czekają dziś.
Czego żądamy
Nie oczekujemy cudów ani nowych szpitali w rok. Oczekujemy, że ktoś weźmie odpowiedzialność za noc. Konkretnie:
- NFZ powinien co miesiąc publikować czasy oczekiwania z TOPSOR dla każdego krakowskiego SOR-u, osobno dla dnia i nocy. Jeśli my możemy to robić skryptem, Fundusz może raportem.
- Szpitale powinny ujawnić obsadę SOR-ów w dzień i w nocy. Odpowiedzi na nasze wnioski opublikujemy w całości, a jeśli ich nie będzie, napiszemy, kto milczy.
- Wojewoda powinien przy aktualizacji planu ratownictwa brać pod uwagę czas oczekiwania w oddziale, a nie tylko liczbę mieszkańców i dojazd karetki.
- Prezydent Łukasz Gibała, który 21 października obejmuje urząd, jest właścicielem dwóch z sześciu SOR-ów. Obiecywał w kampanii współfinansowanie oddziałów ratunkowych. Pierwsze pytanie do niego brzmi: ilu lekarzy będzie w nocy na SOR-ze u Żeromskiego za rok.
Liczymy dalej, co pół godziny. Za rok, 16 października 2027, porównamy te same godziny w tych samych szpitalach. Wtedy zobaczymy, czy ktoś wziął odpowiedzialność, czy dalej wszyscy mają swój paragraf.
W liczbach
- 3075 odczytów z sześciu krakowskich SOR-ów, 5–15 października 2026.
- 52 procent odczytów z czasem oczekiwania dłuższym niż dwie godziny dla pacjenta z kolorem zielonym.
- 6 godzin 53 minuty: rekord, Szpital Rydygiera, noc z 5 na 6 października.
- 3 godziny 2 minuty: mediana o pierwszej w nocy w całym mieście, wobec 1 godziny 19 minut o dziewiątej rano.
- 878 pacjentów skierowanych z SOR-ów do nocnej i świątecznej opieki w ciągu ośmiu miesięcy.
- „Nie mamy możliwości analizy”: tak NFZ odpowiada na pytanie o dane TOPSOR z krakowskich SOR-ów.
Pełna korespondencja z NFZ i Urzędem Miasta, z datami i godzinami, jest na stronie Rozliczamy. Wnioski do szpitali, wojewody i województwa śledzimy w sprawie Kto pracuje na krakowskich SOR-ach. Aktualne kolejki: krakowskiraport.pl/sor. Byłeś w nocy na SOR-ze? Opowiedz nam o tym. Bez Twojej zgody nie zacytujemy ani słowa.
Wykres: mediana czasu oczekiwania na lekarza dla pacjenta z kolorem zielonym na sześciu krakowskich SOR-ach według godziny, 5–15 października 2026. Opracowanie Krakowskiego Raportu.
Źródła: dane systemu TOPSOR (pacjent.gov.pl) zapisywane przez redakcję co 30 minut, 5–15.10.2026 (jeden odczyt na 10 minut, brak kolejki liczony jako zero); odpowiedź rzeczniczki Małopolskiego OW NFZ Aleksandry Kwiecień z 15.10.2026; odpowiedź Biura Prasowego UMK z 13.10.2026; ustawa o Państwowym Ratownictwie Medycznym; rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie szpitalnego oddziału ratunkowego; program wyborczy KWW Łukasza Gibały.




