W sobotę 22 sierpnia około godziny 17.45 samochód osobowy zjechał na chodnik przy ul. Solnej i uderzył w idącą nim rodzinę. Dwoje dorosłych - oboje 32-letni - zmarło tego samego dnia w szpitalu mimo reanimacji. Ich niespełna roczne dziecko przeżyło noc.

Dziecko przeżyło noc, natomiast jego stan jest ciężki, ale stabilny - czuwa nad nim całe grono specjalistów. Kolejne doby będą decydujące.

Tak stan dziecka opisała w niedzielę rano Katarzyna Pokorna-Hryniszyn z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie.

Liczba, która mówi wszystko

Podkom. Iwona Szelichiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie przekazała wstępne ustalenia: kierowca nie dostosował prędkości do warunków, stracił panowanie nad kierownicą, samochód zjechał na chodnik.

Najmocniej przemawia jednak szacunek biegłego obecnego na miejscu. W strefie z ograniczeniem do 30 km/h kierowca mógł jechać 70-80 km/h po śliskiej nawierzchni. To ponad dwukrotność dozwolonej prędkości - w miejscu, gdzie ludzie chodzą chodnikiem z wózkiem.

  • autem kierował 26-latek, jechało z nim troje pasażerów w wieku 27-28 lat,
  • badanie wykazało trzeźwość, pobrano krew, narkotyków nie stwierdzono,
  • według prokuratury mężczyzna nie był wcześniej karany - ani za przestępstwo, ani za wykroczenie,
  • został zatrzymany decyzją prokuratora, do prokuratury ma trafić w poniedziałek rano,
  • pasażerów przesłuchano jako świadków; prokuratura nie ujawnia na tym etapie ich zeznań.

Kierowcy prawdopodobnie zostanie postawiony zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, zagrożony karą do 8 lat pozbawienia wolności. Do prawomocnego wyroku obowiązuje domniemanie niewinności.

„Nie pamiętam, kiedy ostatni raz przespałam całą noc"

Tu ta sprawa przestaje być kroniką wypadku, a staje się sprawą publiczną. Bo mieszkańcy mówią jednym głosem: to nie było zaskoczenie.

Czytelniczka „Gazety Krakowskiej" mieszkająca w pobliżu mostu Kotlarskiego opisała redakcji codzienność swojej okolicy. Jej relacja jest konkretna i wskazuje ulice:

Dzień w dzień słychać rajdy i wyścigi samochodowe, które urządzają sobie osoby z zerową wyobraźnią. Dźwięki dochodzą z ulicy Podgórskiej, Kotlarskiej, Starowiślnej, mostu Powstańców Śląskich.

Według niej „rajdowcy" potrafią przejeżdżać przez most Kotlarski grubo ponad 130 km/h przy ograniczeniu do 30-40 km/h, w autach z usuniętymi tłumikami. I nie chodzi o pojedynczy przejazd:

Oni robią sobie rundki dookoła dzielnicy i czasami trwa to nawet godzinę. A jak jeden wariat skończy urządzać sobie prywatny tor wyścigowy w środku miasta, to przyjeżdża kolejny.

Kończy zdaniem, które w tej sprawie waży najwięcej: sama dzwoniła na policję i ocenia brak reakcji jako „bardzo słabe".

Mieszkańcy wskazują konkretne miejsca

W publicznej dyskusji, która po tragedii przetoczyła się przez serwisy społecznościowe - sama informacja o wypadku zebrała tam ponad 1,7 tys. głosów i blisko 470 komentarzy w niecałą dobę - wracają nazwy konkretnych ulic. To dla miasta gotowa mapa miejsc do sprawdzenia.

Jeden z mieszkańców okolicy opisał to tak:

Ta okolica jest hotspotem dla lokalnej influencerki motoryzacyjnej. Nadwiślańska, Józefińska - zawsze w weekend stoją tam różne szybkie fury otoczone przez nastolatków. Nigdy nie widziałem za to policji.

Inny wskazuje rejon kładki Bernatka, gdzie - jak pisze - od lat w piątkowe i sobotnie noce kierowcy urządzają przejazdy po okolicznych, spacerowych uliczkach, a zgłoszenia nie przynoszą skutku.

Zestawmy te wskazania w jednym miejscu, bo to najkonkretniejszy dorobek tej dyskusji:

  • ul. Podgórska, ul. Kotlarska, ul. Starowiślna,
  • most Kotlarski i most Powstańców Śląskich,
  • ul. Nadwiślańska i ul. Józefińska,
  • okolice kładki Bernatka.

Czego ludzie się domagają

W setkach komentarzy powtarzają się cztery żądania. Warto je nazwać, bo to jest realny stan nastrojów przed wyborami.

Po pierwsze - nieuchronność, nie surowość. Wielokrotnie pada myśl, że problemem nie jest wysokość kar, tylko to, że drobne naruszenia są ignorowane. „Od przestrzegania przepisów w rzeczach małych dochodzi się do dużych" - pisze jeden z komentujących.

Po drugie - nocne patrole tam, gdzie naprawdę są wyścigi. Wraca gorzki zarzut, że służby łatwiej znajdują rowerzystę bez dzwonka niż samochód driftujący w centrum.

Po trzecie - „zabójstwo drogowe" w kodeksie karnym. Wielu uważa, że świadoma jazda 70-80 km/h w strefie 30 nie powinna być kwalifikowana jako nieumyślny wypadek.

Po czwarte - odbieranie aut i twarde zakazy prowadzenia.

Dominuje przy tym przekonanie - dziś jeszcze niczym nieuzasadnione, bo postępowanie się nie zakończyło - że sprawa skończy się karą w zawieszeniu. To pokazuje skalę nieufności wobec państwa, niezależnie od tego, jak ta konkretna sprawa się potoczy.

Czego w tym tekście nie znajdziesz

Tę część piszemy wprost, bo uważamy, że czytelnik ma prawo wiedzieć, czego nie publikujemy i dlaczego.

  • Nazwiska ani wizerunku kierowcy. W sieci krążą jego dane i profile w mediach społecznościowych. Mężczyzna jest zatrzymany, ale nie usłyszał jeszcze zarzutów i nie zapadł żaden wyrok.
  • Danych ofiar ani dziecka. To rodzina, która właśnie straciła oboje rodziców.
  • Wezwań do przemocy. W dyskusji pojawiły się nawoływania do samosądu. Rozumiemy emocje, ale nie będziemy ich powielać.
  • Niepotwierdzonych ustaleń. Krąży m.in. informacja, że dziecko zmarło - jest sprzeczna z niedzielnym komunikatem szpitala. Powtarzane są też twierdzenia o pochodzeniu auta, których nie potwierdziły ani policja, ani prokuratura.

Co miasto może zrobić, a czego nie

Przed wyborami to rozróżnienie jest kluczowe, bo pozwala odróżnić realny program od obietnicy bez pokrycia.

W rękach prezydenta miasta jest inżynieria ruchu: ograniczenia prędkości na drogach gminnych, fizyczne uspokojenie ruchu - progi, wyniesione przejścia, zwężenia, szykany - oraz projektowanie ulic tak, żeby szybka jazda była po prostu niewygodna. Miasto decyduje też o oświetleniu przejść i może dofinansowywać dodatkowe patrole policji ze środków budżetu.

Poza kompetencjami prezydenta leży natomiast sporo z tego, czego domagają się mieszkańcy. Straż miejska od 1 stycznia 2016 roku nie ma prawa używać fotoradarów - odebrała jej to nowelizacja ustawy. Stacjonarne fotoradary prowadzi Główny Inspektorat Transportu Drogowego. Kontrole drogowe to zadanie policji, która nie podlega prezydentowi miasta. A wysokość kar i kwalifikacja czynu to kodeks karny, czyli Sejm - żaden prezydent Krakowa tego nie zmieni.

To nie jest wymówka dla samorządu. To wskazówka, po czym poznać kandydata, który wie, czym będzie zarządzał.

34 dni do wyborów. Pytamy kandydatów

Przedterminowe wybory prezydenta Krakowa odbędą się 27 września. Zostało niecałe pięć tygodni - moment, w którym pytania zadane kandydatom jeszcze coś ważą.

Kierujemy do wszystkich kandydatów pięć pytań:

  • Co konkretnie zmieni Pani/Pan w rejonie Podgórskiej, Kotlarskiej, Starowiślnej, Nadwiślańskiej, Józefińskiej oraz mostu Kotlarskiego - jakie rozwiązania i w jakim terminie?
  • Czy miasto dofinansuje nocne patrole policji nastawione na nielegalne wyścigi? Jaką kwotę jest Pani/Pan gotowa lub gotów na to przeznaczyć w pierwszym budżecie?
  • Co zrobić ze zgłoszeniami mieszkańców, które kończą się niczym? Czy powstanie jedna, jawna ścieżka zgłaszania niebezpiecznych miejsc, z publicznym rejestrem i terminem odpowiedzi?
  • Czy Kraków powinien rozszerzać strefy Tempo 30 i egzekwować je konstrukcją ulicy, a nie samym znakiem?
  • Które miejsce w mieście uznaje Pani/Pan dziś za najbardziej niebezpieczne i co zmieni tam w pierwszym roku kadencji?

Odpowiedzi opublikujemy w całości, bez skracania, w ankiecie kandydatów. Brak odpowiedzi również odnotujemy - to też jest informacja dla wyborcy. Konkretne deklaracje trafią do rejestru obietnic, gdzie po wyborach będziemy sprawdzać, co z nich wyszło.

Kalendarz wyborczy i zasady głosowania zebraliśmy w dziale wybory prezydenta Krakowa.

Jeśli u Ciebie też się ścigają

Zgłoszenie ma sens wtedy, gdy zostaje po nim ślad. Warto notować datę, godzinę i miejsce, a zgłoszenie kierować na piśmie - wtedy trudniej je pominąć, a liczba zgłoszeń z jednego miejsca staje się argumentem za zmianą organizacji ruchu.

Znasz miejsce, które wymaga pilnej interwencji? Napisz do nas. Zbieramy takie zgłoszenia i będziemy o nie pytać kandydatów, urząd i policję.

Źródła: ustalenia policji przekazane przez podkom. Iwonę Szelichiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie oraz informacje prokuratury, cytowane za PAP i „Gazetą Krakowską"; wypowiedź Katarzyny Pokorny-Hryniszyn z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie; list czytelniczki opublikowany przez „Gazetę Krakowską" 23 sierpnia; wypowiedzi mieszkańców z publicznej dyskusji w serwisie Wykop, cytowane w formie oczyszczonej z wulgaryzmów i bez danych identyfikujących. Nie publikujemy nazwiska ani wizerunku zatrzymanego, danych ofiar ani zdjęć z miejsca zdarzenia. Jeśli zauważysz w tym tekście błąd - daj nam znać, poprawimy i odnotujemy.