To jest komentarz redakcji. Fakty, na których się opiera, podajemy ze wskazaniem źródeł na końcu tekstu. Oceny są nasze i nie dotyczą winy konkretnych osób - w obu sierpniowych sprawach trwają postępowania, a zatrzymanym przysługuje domniemanie niewinności.

Trzydzieści sześć godzin

W nocy z 20 na 21 sierpnia, na osiedlu Willowym w Nowej Hucie, w rejonie ul. Stanisława Mierzwy, zginął 36-letni mężczyzna. Krakowska policja wydała komunikat, w którym szuka świadków. Z relacji mediów wynika, że mężczyzna uciekał przed grupą napastników, został dogoniony i pobity. Zatrzymano dziewięć osób.

Niecałe dwie doby później, w sobotę 22 sierpnia około 17.45, przy ul. Solnej samochód osobowy zjechał na chodnik i uderzył w idącą nim rodzinę. Zginęli oboje rodzice, 32-latkowie. Ich niespełna roczne dziecko trafiło do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego. W niedzielę rano szpital informował, że przeżyło noc, a jego stan jest ciężki, ale stabilny.

Szczegółowe ustalenia śledczych w sprawie wypadku przy Solnej opisaliśmy w osobnym materiale.

Trzy trumny w półtorej doby. W mieście, które w tym samym czasie zapraszało na piknik, bieg nocny i koncerty.

Nie ma między tymi sprawami związku kryminalnego. Jedna to prawdopodobnie przemoc grupowa, druga - prędkość. Ale jest między nimi związek, którego nie da się dłużej ignorować: w obu przypadkach ludzie mówili wcześniej, że to się dzieje.

To już było. 162 km/h przy ograniczeniu do 40

Cofnijmy się o trzy lata. W nocy z 14 na 15 lipca 2023 roku samochód pędzący al. Krasińskiego w stronę mostu Dębnickiego stracił panowanie, zjechał schodami na Bulwar Czerwieński i uderzył w betonową ścianę. Zginęło czterech młodych mężczyzn.

Prokuratura ustaliła później liczby, które powinny były zmienić w tym mieście wszystko:

  • samochód jechał 162 km/h,
  • w tym miejscu obowiązywało ograniczenie do 40 km/h,
  • nie stwierdzono śladów hamowania,
  • kierowca, 24-letni Patryk Peretti, miał 2,3 promila alkoholu we krwi.

O tej sprawie mówiła cała Polska. Przez tydzień. Potem media pojechały dalej, a na krakowskich bulwarach zostało to, co było. Rok później dziennikarze wracali w to samo miejsce i opisywali, że ścigano się tam nadal.

To jest najważniejsze zdanie tego tekstu. Zginęły cztery osoby, sprawa była na okładkach w całym kraju - i nie wystarczyło.

Bulwary jako tor wyścigowy. Mieszkańcy podali adresy

Po sobotniej tragedii mieszkańcy Podgórza i Grzegórzek zaczęli mówić to samo, każdy własnymi słowami. Czytelniczka „Gazety Krakowskiej" mieszkająca przy moście Kotlarskim napisała redakcji, że rajdy słyszy dzień w dzień, że kierowcy jeżdżą tam „grubo ponad 130 km/h" przy ograniczeniu do 30-40, w autach bez tłumików, i że robią rundki wokół dzielnicy nawet przez godzinę.

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz udało mi się przespać całą noc.

Dodała jedno zdanie, które w tej sprawie waży najwięcej: dzwoniła na policję. I ocenia reakcję jako „bardzo słabą".

Inni mieszkańcy wskazali konkretne miejsca. Zestawmy je, bo to jest gotowa lista adresów:

  • ul. Podgórska, ul. Kotlarska, ul. Starowiślna,
  • ul. Nadwiślańska i ul. Józefińska - „zawsze w weekend stoją tam szybkie fury otoczone przez nastolatków. Nigdy nie widziałem tam policji",
  • most Kotlarski i most Powstańców Śląskich,
  • okolice kładki Bernatka - według relacji od lat, w każdy piątkowy i sobotni wieczór.

Spójrzcie na tę listę i na miejsce wypadku z 2023 roku. To jest jeden obszar. Wisła, bulwary, mosty, wąskie spacerowe uliczki między nimi. Miasto ma tam swój odcinek pomiarowy i wie o tym każdy, kto tam mieszka.

Druga twarz: przemoc, która też ma swoją mapę

Sprawa z Nowej Huty jest inna w naturze, ale identyczna w mechanizmie zaniechania. Śmierć 36-latka nie wydarzyła się w próżni. To środowisko, jego zwyczaje i jego kalendarz są znane służbom od lat.

Nie będziemy tu przesądzać, kto zawinił - zatrzymanym przysługuje domniemanie niewinności, a sprawę bada prokuratura. Ale wolno postawić pytanie systemowe: ile razy trzeba zawiadomić, żeby ktoś przyjechał, zanim ktoś zginie?

Co jest tu naprawdę zepsute

W setkach komentarzy po sobotniej tragedii najczęściej wraca nie żądanie surowszych kar, tylko coś trzeźwiejszego: nieuchronności.

Od przestrzegania przepisów w rzeczach małych dochodzi się do dużych. Inaczej buduje się kulturę wyjebki.

To jest sedno. Kraków nie ma problemu z brakiem przepisów. Ma problem z tym, że przez lata można łamać je bezkarnie w tych samych miejscach, o tych samych porach - a system reaguje dopiero wtedy, gdy jest już ciało.

Gorzko brzmi też inny powracający zarzut: że łatwiej znaleźć rowerzystę bez dzwonka niż samochód driftujący nocą w centrum. Można się z tą oceną nie zgadzać. Trudniej odmówić jej prawa do istnienia, gdy mieszkanka pisze, że dzwoniła i nic się nie stało.

Czego nie wolno pomylić przed wyborami

Za pięć tygodni Kraków wybiera prezydenta. Zaraz usłyszymy obietnice o „zerowej tolerancji" i „twardej ręce". Dlatego trzeba powiedzieć jasno, co do prezydenta miasta należy, a co nie - inaczej kampania zamieni się w licytację rzeczy, na które ratusz nie ma wpływu.

Prezydent miasta odpowiada za: ograniczenia prędkości na drogach gminnych, fizyczne uspokojenie ruchu - progi, wyniesienia, zwężenia, szykany - projektowanie ulic tak, by szybka jazda była niewygodna, oświetlenie przejść oraz możliwość dofinansowania dodatkowych patroli policji z budżetu miasta.

Prezydent miasta NIE odpowiada za: policję, która mu nie podlega; fotoradary stacjonarne, które prowadzi Główny Inspektorat Transportu Drogowego; ani za wysokość kar i kwalifikację czynu, bo to kodeks karny, czyli Sejm. Straż miejska od 1 stycznia 2016 roku nie ma prawa używać fotoradarów - odebrała jej to nowelizacja ustawy.

Kandydat, który obiecuje fotoradary na każdym rogu, albo nie wie, czym będzie zarządzał, albo liczy, że wy nie wiecie. Kandydat, który mówi o wyniesionych przejściach, przebudowie konkretnej ulicy i pieniądzach na nocne patrole, mówi o rzeczach, które faktycznie może zrobić.

Pytania, które zadajemy - i będziemy powtarzać

Wysyłamy do wszystkich kandydatów te same pytania:

  • Co konkretnie zmieni Pani/Pan w rejonie Podgórskiej, Kotlarskiej, Starowiślnej, Nadwiślańskiej, Józefińskiej i mostu Kotlarskiego - jakie rozwiązania i w jakim terminie?
  • Ile pieniędzy z pierwszego budżetu przeznaczy Pani/Pan na nocne patrole nastawione na nielegalne wyścigi?
  • Co zrobić ze zgłoszeniami mieszkańców, które kończą się niczym? Czy powstanie jedna, jawna ścieżka zgłaszania niebezpiecznych miejsc, z publicznym rejestrem i terminem odpowiedzi?
  • Czy Kraków będzie rozszerzał strefy Tempo 30 i egzekwował je konstrukcją ulicy, a nie samym znakiem?
  • Które miejsce w mieście uznaje Pani/Pan dziś za najbardziej niebezpieczne i co zmieni tam w pierwszym roku kadencji?

Odpowiedzi opublikujemy w całości w ankiecie kandydatów. Brak odpowiedzi też odnotujemy. Deklaracje trafią do rejestru obietnic i po wyborach sprawdzimy, co z nich zostało.

Na koniec, bez patosu

Trzy lata temu zginęło czterech młodych mężczyzn i wszyscy mówili, że to musi być przełom. Nie było. W tym tygodniu zginęło troje kolejnych ludzi, a niespełna roczne dziecko leży w szpitalu i - jak mówią lekarze - najbliższe doby będą decydujące.

Za pięć tygodni ktoś w tym mieście dostanie mandat wyborczy. Warto, żeby dostał go razem z pytaniem, na które będziemy wracać co miesiąc: co się zmieniło na Podgórskiej, na Kotlarskiej i na bulwarach?

Znasz miejsce, w którym to samo dzieje się u Ciebie? Napisz do nas. Zbieramy adresy i będziemy o nie pytać - urząd, policję i kandydatów. Tak długo, aż ktoś odpowie.

Fakty: komunikat Komendy Miejskiej Policji w Krakowie z 21 sierpnia 2026 roku w sprawie zdarzenia na osiedlu Willowym; ustalenia policji i prokuratury dotyczące wypadku przy ul. Solnej, przekazane przez podkom. Iwonę Szelichiewicz z KWP w Krakowie i cytowane za PAP oraz „Gazetą Krakowską"; informacja Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie o stanie dziecka z 23 sierpnia; ustalenia prokuratury w sprawie wypadku przy moście Dębnickim z 15 lipca 2023 roku, w tym prędkość 162 km/h i 2,3 promila alkoholu, podawane przez media ogólnopolskie; list czytelniczki opublikowany przez „Gazetę Krakowską" 23 sierpnia oraz wypowiedzi mieszkańców z publicznej dyskusji, cytowane bez wulgaryzmów i bez danych identyfikujących. Nie publikujemy nazwisk ani wizerunków osób zatrzymanych w sprawach z sierpnia 2026 roku, danych ofiar ani zdjęć z miejsc zdarzeń. Zauważyłeś błąd? Napisz - poprawimy i odnotujemy.