Są w Krakowie takie wieczory w październiku, kiedy mgła schodzi nad Wisłę wcześniej niż zwykle, a latarnie na bulwarach zapalają się jakby ostrożniej. Puszczam wtedy płytę. Igła trafia w rowek z cichym trzaskiem, potem przychodzi głos: ciepły, trochę chropowaty, z tym przeciągnięciem, którego nie da się podrobić. Andrzej Zaucha śpiewał tak, jakby każdą frazę najpierw sprawdzał na sobie.
Dziś mija trzydzieści pięć lat, odkąd tego głosu nie ma.
Chłopak z Pychowic, który zastąpił ojca za perkusją
Urodził się 12 stycznia 1949 roku w Krakowie, dorastał na Pychowicach. Ojciec, Roman, grał na perkusji i śpiewał na weselach i przyjęciach. Brat matki grał na trąbce. Kiedy Andrzej miał osiem lat, po raz pierwszy usiadł za bębnami zamiast ojca. Potem robił to wiele razy.
Był ministrantem, śpiewał w kościele, grał na klarnecie. W liceum przerwał naukę tuż przed maturą i wyuczył się zawodu zecera, człowieka, który ręcznie składa słowa z ołowianych liter. Trudno o lepszy zawód dla kogoś, kto potem całe życie układał słowa w melodie.
Był też sportowcem, i to nie byle jakim. Pływał, grał w piłkę w Klubie Kolejarza, a w szkole średniej trenował kajakarstwo. W 1964 roku zdobył dwa złote medale mistrzostw Polski juniorów. Mówiło się o powołaniu na igrzyska do Tokio. Wybrał perkusję w amatorskim zespole Czarty. Kto słyszał potem jego śpiew, wie, że to był dobry wybór.
Ray Charles, Dżamble i pierwsza własna piosenka
Był samoukiem. W 1966 roku zaśpiewał pierwszy raz w klubach studenckich i usłyszał Raya Charlesa. Zmienił przez niego cały sposób śpiewania. Trzy lata później Marian Pawlik i Benedykt Radecki wzięli go do jazz-rockowego zespołu Dżamble. Na płycie „Wołanie o słońce nad światem” z 1971 roku znalazła się „Naga rzeka”, pierwsza piosenka, którą sam skomponował.
Potem był Jan Kanty Pawluśkiewicz i Anawa, występy przy igrzyskach w Monachium w 1972 roku, Old Metropolitan Band i tradycyjny jazz grany po Polsce i w Hanowerze. Były lata w klubach Niemiec, Austrii, Szwajcarii i Holandii, saksofon tenorowy od 1976 roku, setki nocy, o których nikt nie napisał recenzji. Grał z Januszem Muniakiem, Zbigniewem Seifertem, Tomaszem Stańką, Jarosławem Śmietaną, Michałem Urbaniakiem i Janem Ptaszynem Wróblewskim. Śpiewał z Ewą Bem, Krystyną Prońko, Hanną Banaszak, Alicją Majewską i wieloma innymi.
Piosenki, które znamy, nie wiedząc skąd
Solową karierę zaczął dopiero po trzydziestce. W 1983 roku wydał płytę „Wszystkie stworzenia duże i małe”, z tytułowym duetem z Ewą Bem. W 1987 roku przyszło „Stare, nowe, najnowsze”, a na niej „Bądź moim natchnieniem”, „Myśmy byli sobie pisani” i „C’est la vie – Paryż z pocztówki”. W 1988 roku w Opolu doceniono „Byłaś serca biciem”, piosenkę, która przeżyła swój czas i wraca co kilka lat w nowej skórze.
Śpiewał też dla dzieci, choć dorośli rzadko o tym pamiętają. To jego głos otwierał „Przybyszów z Matplanety”, to on zaśpiewał czołówkę polskiej wersji „Gumisiów”. Całe pokolenie nuciło Zauchę, zanim nauczyło się czytać.
Elżbieta
Elżbietę Witkowską poznał w 1966 roku. Znali się ponad dwadzieścia lat, mieli córkę Agnieszkę. 31 sierpnia 1989 roku Elżbieta zmarła po udarze mózgu. Miała 39 lat. Ci, którzy znali Zauchę, mówili potem, że coś w nim wtedy pękło. Zmagał się z depresją. Grał dalej, bo nie umiał inaczej.
W tym samym roku obchodził dwudziestolecie pracy na scenie. Zagrał koncert w Filharmonii Krakowskiej, a w sylwestra śpiewał w Sztokholmie. Na początku lat dziewięćdziesiątych z Andrzejem Sikorowskim i Krzysztofem Piaseckim jeździł po Polsce z programem zespołu Sami. W Teatrze STU zagrał tytułową rolę w musicalu „Pan Twardowski”. Krakowski czarnoksiężnik w wykonaniu chłopaka z Pychowic. Lepszej obsady to miasto nie mogło sobie wymyślić.
Noc przy ulicy Włóczków
W 1989 roku poznał aktorkę Zuzannę Leśniak. Zbliżyli się do siebie. Ona była żoną francuskiego reżysera Yves’a Goulais. On, jak sam mówił, myślał o ślubie.
10 października 1991 roku, po spektaklu „Pan Twardowski”, poszli razem do samochodu zaparkowanego przy ulicy Włóczków. Tam dopadł ich Goulais. Oddał dziewięć strzałów z nielegalnie przywiezionego do Polski karabinka sportowego. Andrzej Zaucha zginął na miejscu. Kula, która go zabiła, odbiła się i śmiertelnie raniła Zuzannę Leśniak. Zmarła w szpitalu im. Jana Pawła II.
Nie ma w tej historii nic romantycznego, choć przez lata próbowano ją tak opowiadać. Była zazdrość, broń i dwoje ludzi, którzy wyszli z teatru i nie doszli do domu. Pamiętajmy o obojgu.
Pogrzeb odbył się 16 października. Przyszło kilka tysięcy osób. Andrzej Zaucha leży obok swojej Elżbiety na cmentarzu Batowickim w Krakowie.
Głos, który nie chciał odejść
W 1992 roku ukazała się „Ostatnia płyta”, z piosenkami Jerzego Dobrzyńskiego i Zbigniewa Książka, nagrana jeszcze za życia. Rok później Małgorzata i Tomasz Bogdanowiczowie wydali książkę „Andrzej Zaucha. Krótki, szczęśliwy żywot”. To ich zdjęcie widzicie na górze tego tekstu.
Od 2009 roku odbywa się festiwal „Serca Bicie”. W tym samym roku Kuba Badach nagrał płytę z jego piosenkami. W 2015 roku Zaucha dostał gwiazdę w Alei Gwiazd Polskiej Piosenki w Opolu. „Byłaś serca biciem” wróciło w wersji Reni Jusis, w filmie „Córki dancingu”, a w 2025 roku w „Tramwajach” Taco Hemingwaya. Dwudziestolatkowie, którzy słuchają tego numeru w słuchawkach w tramwaju na Pawiej, słyszą głos człowieka, który zginął na długo przed ich urodzeniem. I chyba tak właśnie wygląda nieśmiertelność w muzyce: nie pomnik, tylko sample.
Wieczór w Krakowie
Dziś wieczorem przejdę ulicą Włóczków. Teatr, parking, drzewa, które o tej porze roku gubią liście na maski samochodów. Kraków ma wiele miejsc pamięci i wiele z nich jest właśnie takich: zwyczajnych, wpisanych w codzienność, łatwych do minięcia.
Potem wrócę do domu, nastawię wodę na kawę i puszczę jeszcze raz „Bądź moim natchnieniem”. Polecam to samo każdemu, kto czyta ten tekst. Nie z nostalgii. Z wdzięczności, że ktoś taki śpiewał w tym mieście i dla tego miasta.
Andrzej Zaucha, 12 stycznia 1949 – 10 października 1991. Zuzanna Leśniak, zmarła tej samej nocy. Pamiętamy.
Na zdjęciu: Andrzej Zaucha, około 1990 roku. Fot. Małgorzata i Tomasz Bogdanowiczowie, Wikimedia Commons, licencja CC BY-SA 4.0. Kadr poszerzony o rozmyte tło.
Źródła: hasło „Andrzej Zaucha” w polskiej Wikipedii i przywołane tam publikacje, w tym M. i T. Bogdanowiczowie, „Andrzej Zaucha. Krótki, szczęśliwy żywot” (1993), oraz K. Olkowicz, P. Baran, „Serca bicie. Biografia Andrzeja Zauchy” (Rebis, 2020).




