Co pokazują liczby
Dane pochodzą z TOPSOR, systemu Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, w którym szpitale podają szacowany czas oczekiwania na lekarza w poszczególnych kategoriach triażu. Zapisujemy go regularnie od 5 października, do dziś zebraliśmy 8380 odczytów z sześciu krakowskich oddziałów. Poniżej czas dla kategorii zielonej, czyli lżejszych przypadków. To szacunek systemu, nie zegarek przy każdym pacjencie, ale jedyne dane, które są jawne i porównywalne.
| Szpital | Powyżej 2 godz. | Co najmniej 4 godz. | Mediana |
|---|---|---|---|
| 5. Wojskowy Szpital Kliniczny | 89% | 60% | 259 min |
| Szpital Rydygiera | 86% | 46% | 222 min |
| Żeromski | 62% | 19% | 145 min |
| Szpital Uniwersytecki | 61% | 21% | 143 min |
| Narutowicz | 35% | 12% | 86 min |
| Uniwersytecki Szpital Dziecięcy | 4% | 0% | 43 min |
| Razem | 60% | 29% | 150 min |
Noc jest gorsza od dnia. Między 22 a 6 rano w 73 procentach odczytów czas przekraczał dwie godziny, w dzień (6–22) w 54 procentach. Średnio o pierwszej w nocy szacowany czas to 206 minut, o dziesiątej rano 121. Najbardziej widać to w Narutowiczu: w nocy powyżej dwóch godzin było 60 procent odczytów, w dzień 23. Najdłuższy odczyt w całej serii to 440 minut, w Narutowiczu, dziś o 1:07 w nocy. Dziecięcy jest wyjątkiem, choć to oddział innego rodzaju.
Pełne dane, metodę i wcześniejsze zestawienia opisaliśmy w tekstach „Policzyliśmy tydzień na krakowskich SOR-ach” i „Sześć godzin na SOR-ze i nikt za to nie odpowiada”.
Co odpowiedzieli ci, którzy za to odpowiadają
Wszystkie pisma publikujemy w całości w Rozliczamy, razem z datami i licznikiem dni. Oto, co mamy do dziś.
- NFZ (15 października): sześć SOR-ów i pięć izb przyjęć w Krakowie wystarcza, nowego oddziału nie będzie. Od stycznia 2027 r. nocna i świąteczna opieka ma działać przy dwóch szpitalach uniwersyteckich. Na pytanie o czasy oczekiwania Fundusz odpisał: „Jako NFZ nie mamy możliwości analizy szczegółowych danych zawartych w tym systemie”. Za obsadę odpowiadają według NFZ ordynator i dyrekcja. W sprawie finansowania i skarg wniosek jest jeszcze w toku. Pełna korespondencja.
- Urząd Miasta (13 października, dzień po terminie): miasto, właściciel Narutowicza i Żeromskiego, nie rozważa połączenia szpitali, analizuje za to konsolidację kredytów Narutowicza, poręczenie pożyczki i pokrycie straty za 2025 r.
- Szpital Żeromskiego (22 października, dziewiąty dzień z 14): na zmianie dziennej i nocnej minimum trzech lekarzy i dziewięć osób ratowników i pielęgniarek, czyli w nocy tyle samo co w dzień. Wszyscy 30 lekarzy SOR pracują na kontraktach, stawka 230–280 zł za godzinę, niewaloryzowana od 2025 r. Koszt SOR w 2025 r. to 22,8 mln zł. Na pytanie, czy szpital przyjął plan zwiększenia obsady nocnej, odpowiedź brzmi: „nie”. Czekamy na uzupełnienie, bo nie wiemy m.in., czy kwota 26,3 mln zł „przychodu z NFZ” dotyczy samego SOR.
- Urząd Marszałkowski, właściciel Szpitala Rydygiera (23 października, dziesiąty dzień z 14): spółka zamknęła 2025 r. zyskiem netto 1,55 mln zł, a dotacje województwa dla spółki w latach 2024–2026 to łącznie 70,6 mln zł (w 2026 r. według planu budżetu). Na SOR trafiła z tego jedna pozycja: modernizacja estakady za 1,25 mln zł w 2024 r. (około 1,8 procent kwoty, liczymy sami z tabeli w piśmie). Województwo nie planuje finansowania SOR, bo szpital „nie zgłosił potrzeb inwestycyjnych”, a skarg na SOR do Urzędu w latach 2025–2026 nie było. Pismo (PDF).
- Jeszcze bez odpowiedzi, termin 27 października: 5. Wojskowy, Rydygier (spółka), Szpital Uniwersytecki, Narutowicz, Uniwersytecki Szpital Dziecięcy, Małopolski Oddział NFZ (finansowanie, skargi, analiza TOPSOR) i Wojewoda Małopolski. Lotnicze Pogotowie, administrator TOPSOR, ma czas do 30 października. Do wszystkich szpitali wysłaliśmy też 21 października pytania prasowe o zalegania pacjentów oczekujących na przyjęcie na oddziały (Rozliczamy).
Prezydent, który nie odpisuje
Pytania do Łukasza Gibały wysyłamy od 16 września: ankieta z 16 pytaniami, ponowienie 3 października, 17 pytań 12 października i prośba o zgodę na archiwizację programu 16 października. Żadna z tych wiadomości nie doczekała się odpowiedzi. Wszystko pisaliśmy na adres sztabu. Od 21 października Gibała jest prezydentem, a Urząd Miasta organem, który podlega ustawie o dostępie do informacji publicznej i art. 4 Prawa prasowego. Dlatego wczoraj wysłaliśmy piątą wiadomość, tym razem także na adres urzędowy: pięć pytań o to, czy miasto zabezpieczy pieniądze na SOR-y w swoich szpitalach, czy podtrzymuje obietnicę z programu, czy poręczy pożyczkę Narutowicza i kiedy pokaże analizę budżetu. Termin odpowiedzi: 30 października.
Kontekst: według Gibały w kasie miasta brakuje do końca roku około 390 mln zł (220 mln na pensje nauczycieli, 80 mln na komunikację, 9,5 mln na pomoc społeczną), a ma być to załatwione „bez zaciągania dodatkowego długu”. W programie wyborczym jest punkt „dofinansowanie miejskich SOR-ów”, bez kwot i terminu. W naszym rejestrze obietnic jest odnotowany tak, jak sformułowano go w programie. Sprawa pytań do prezydenta jest jawna, z licznikiem dni.
Sygnały z innych miejsc
Nie jesteśmy w tym sami. W ostatnich dniach w sieci krąży historia 26-latka z Lubina, który zgłosił się na SOR z bólem w klatce piersiowej i drętwieniem ręki. Według relacji rodziny nie wykonano mu EKG, następnego dnia mężczyzna zmarł, a sprawę bada prokuratura. 13 października opisywano śmierć 3,5-letniego Kacpra w szpitalu w Grodzisku Mazowieckim, gdzie w nocy nie było radiologa. Autor jednego z wpisów sam zaznacza, że nie przesądza winy lekarzy. My też nie. Obie sprawy wyjaśnią biegli i prokuratura.
Pod tymi wpisami widać dwa nastroje. Jedni piszą o strachu przed chorowaniem i o terminach do specjalisty w 2029 roku. Drudzy o lekarzach, którzy przy takich zarobkach nie będą się spinać, i o „kaście”. Oba nastroje mają jeden wspólny mianownik: nikt nie wie, kto odpowiada.
Sejm uchwalił właśnie ustawę, która ogranicza godzinową stawkę medyków do ok. 240 zł brutto i czas pracy do dwóch etatów, z sześcioma miesiącami na dostosowanie kontraktów. Ustawa trafi teraz do Senatu. W Żeromskim lekarze SOR dostają dziś 230–280 zł za godzinę. Nikt nie powiedział jeszcze, jak limit przełoży się na obsadę nocną.
Głosy czytelników
Po naszym zaproszeniu do zgłoszeń dostaliśmy pierwsze historie. Publikujemy je anonimowo, bez nazwisk personelu i pacjentów, i zaznaczamy, że ich nie zweryfikowaliśmy.
Lekarz z SOR-u w innym dużym mieście wojewódzkim opisuje „zalegania”: pacjentów, którzy po przyjęciu czekają 48–72 godziny na łóżko na oddziale i zajmują wszystkie miejsca na SOR-ze. Lekarz zaczyna dyżur od nich, potem zajmuje się nowymi, a na końcu osobami, które według niego w ogóle nie powinny tu trafić. Pisze, że ministerialne limity (60 minut dla żółtych, 120 dla zielonych) w większości SOR-ów są „fikcją”, a problemem nie są pieniądze, tylko ryzyko: nikt nie chce przegapić ciężkiego pacjenta w chaosie, a potem tłumaczyć się latami w sądzie. Dlatego zapytaliśmy wszystkie krakowskie szpitale o zalegania i czekamy na ich dane.
Pacjentka opisała noc z 13 na 14 października w szpitalu Narutowicza. Przyjechała z niepełnosprawnym mężem po wezwaniu karetki. Jak pisze, na triaż czekali półtorej godziny, wyniki badań pojawiły się około piątej rano, a wypis nastąpił około szesnastej, przy czym według niej przez wiele godzin nikt nie interesował się pacjentem. O komentarz do tej relacji poprosimy szpital, zanim wyciągniemy z niej jakiekolwiek wnioski.
Jeśli pracujesz na SOR-ze albo byłeś tam pacjentem, napisz do nas przez formularz. Dyskrecję zachowamy.
Komentarz Grzegorza Bąka
Poniżej opinia, nie ustalenia.
Zróbmy ćwiczenie. Pacjent czeka cztery godziny na lekarza. Kogo zapytać? NFZ, który płaci za SOR, mówi, że nie ma możliwości analizy danych, które my zbieramy za darmo, prostym skryptem. Według Urzędu Marszałkowskiego nadzór nad SOR-ami sprawuje wojewoda, który jeszcze nie odpowiedział. Marszałek, właściciel Rydygiera, odpowiada, że za szpital odpowiada zarząd spółki, a skarg do niego nie było. Miasto, właściciel Narutowicza i Żeromskiego, analizuje kredyty. Szpitale mają jeszcze czas do wtorku. Każdy ma rację w swoim ćwiczeniu i nikt nie odpowiada na pytanie pacjenta.
Najlepszy dokument tej serii to pismo z Urzędu Marszałkowskiego. Szpital Rydygiera zamknął rok zyskiem, a jego SOR w 86 procentach odczytów każe lżejszym pacjentom czekać ponad dwie godziny. Nie twierdzę, że jedno wynika z drugiego. Twierdzę, że właściciel, pytany o SOR, odpowiada tabelą dotacji na okulistykę, onkologię i laryngologię, a zdanie „szpital nie zgłosił potrzeb” pada tak, jakby oddział ratunkowy był klientem, który musi sam zadzwonić do księgowości. Skarg nie ma. Albo nikt ich nie zbiera, albo pacjenci piszą gdzie indziej, na przykład do nas.
Co do pieniędzy i stawek, nie wierzę w proste recepty z żadnej strony. Limit 240 zł za godzinę nie skróci kolejki, jeśli przy łóżkach leżą pacjenci, którzy czekają na oddział. Zwykłe „dajmy więcej” też nie, jeśli za dodatkowe pieniądze nikt nie chce brać odpowiedzialności za chaos. Jeden lekarz, który do nas napisał, ujął to lepiej niż wielu urzędników: problemem jest ryzyko, nie stawka. Ale to znaczy, że potrzebne są dane o zalegających i o obsadzie, a nie kolejne tabele inwestycji.
Wreszcie prezydent. Rozumiem, że pierwsze dni to hurtownia spraw, a w budżecie jest dziura 390 milionów. Ale pytamy od 16 września, pięć razy, i do dziś nie dostaliśmy ani zdania, ani informacji, że ktoś to czyta. SOR-y nie czekają na koniec analizy budżetu. W programie jest „dofinansowanie miejskich SOR-ów”, bez kwoty i bez terminu. Obietnica bez liczby nie jest zobowiązaniem. Czekamy do 30 października.
Co proponujemy: po pierwsze, żeby NFZ albo Ministerstwo Zdrowia zaczęły publikować i analizować dane TOPSOR, skoro my potrafimy. Po drugie, żeby każdy właściciel krakowskiego SOR-u powiedział publicznie, ile osób jest w nocy na oddziale i czy ta liczba jest wystarczająca. Po trzecie, żeby prezydent odpowiedział na pięć pytań. To nie są trudne żądania. To jest minimum.
Wrócimy po 27 października z odpowiedziami pozostałych szpitali, NFZ i wojewody oraz z nową serią danych.
Grzegorz Bąk, redaktor naczelny. Dane: TOPSOR (5–24 października 2026), pisma instytucji w Rozliczamy, zgłoszenia czytelników.




